| Walka z rodzicami o alimenty? |
| 22.11.2008. | |
|
Sama nie wiem, od czego zacząć... Mam 18 lat i dwa miesiące temu wyprowadziłam się od rodziców do babci. Dlaczego? Od kiedy pamiętam w moim domu były tylko wieczne kłótnie i pijaństwo. Może to się wydawać nieprawdopodobne ale nigdy nie usłyszałam od rodziców dobrego słowa. Gdy w wieku 3 lat miałam bardzo poważną operację mój ojciec nawet nie odwiedził mnie w szpitalu bo się schlał (co mu się często zdarza), miał wypadek samochodowy i leżał w innym szpitalu. Moja matka niechętnie jeździła ze mną po lekarzach, pewnie gdyby nie moja babcia już by mnie nie było na tym świecie. Nidy nie miałam porządnych ciuchów, rodzice kupowali mi już coś dopiero jak na prawdę nie miałam w czym chodzić - np jak już miałam zniszczone buty. Czasem zdarzały się mojej matce "dni dobroci" kiedy kupowała mi coś, lub dawała pieniądze z własnej woli, ale rzadko. Wiecznie byłam popychadłem i służącą. W końcu nie wytrzymałam i wyprowadziłam się do babci.
Jestem chora. Nie chcę rozpisywać się na co. Wczoraj byłam z matką na komisji PZU i tam dopiero od lekarza dowiedziałam się, że moja choroba rozwijała się już w trakcie życia płodowego. Od rodziny wiem, że moja matka piła i paliła w trakcie ciąży. Gdy wczoraj dowiedziałam się, że to może być przyczyną mojej choroby wygarnęłam to matce. Ta zaś wykrzyczała mi, że nie chce mnie już nigdy widzieć i że nawet na jej pogrzeb mam nie przychodzić. Stwierdziła, że mam tylko wymagania i uważam, że wszystko mi się należy. Przelała się we mnie czara goryczy. Cała rodzina (z którą moja matka jest skłócona) radzi mi, żebym napisała do sądu pismo o alimenty. Mówią, żebym domagała się swoich praw i że te pieniądze mi się należą. Wprawdzie babcia mnie żywi ale na swoje potrzeby (chociażby typu żel do mycia twarzy czy tampony) nie chcę brać pieniędzy od niej, czy wujków lub cioci, przecież nie mają obowiązku mi ich dawać a nawet czułabym się głupio, w końcu to moi rodzice decydując się na dziecko powinni je utrzymywać... Poważnie zastanawiam się nad posądzeniem ich o alimenty jednak mam jakieś hamulce. Nie chcę wyjść na wyrodną córkę. Co Wy zrobiłybyście na moim miejscu? Lub co myślelibyście o takiej osobie? więcej: http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=292831&goto=newpost. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|